Dzień zapowiadał się całkiem normalnie. Słońce nieśmiało wysuwało swoje promienie zza gęstych deszczowych chmur. Chłodny wiatr zmuszał nas do założenia cieplejszych okryć .Przyszliśmy do szkoły. W perspektywie mieliśmy 6 lekcji. Na czwartej lekcji mieliśmy mieć matematykę. Ze zdziwieniem ujrzeliśmy wychowawcę wkraczającego do sali. Nie ma matmy? Nie ma matmy!!!! A może ktoś? coś ? przeskrobał???? Szepty rozległy się po całej klasie.
Pani wytłumaczyła nam, że to ona będzie prowadziła dzisiejsze zajęcia. Złożyła nam życzenia z okazji Dnia Dziecka i podarowała prezenciki. Następnie zaprosiła nas na boisko szkolne, gdzie zostaliśmy podzieleni na dwie drużyny: chłopcy kontra dziewczyny. Rozpoczęły się rywalizacje sportowe: biegi z piłeczką, rzuty piłką, kozłowanie i wiele innych. Trudno było wyłonić zwycięską drużynę. Na zakończenie dziewczyny wygrywały jednym punktem. Chłopcy byli niepocieszeni, dlatego rozegraliśmy mecz w ,,Dwa ognie” . Kobietki broniły się dzielnie. Nawet deszcz nie przeszkodził w grze.
Ostatecznie chłopcy wygrali. Rozgrywki sportowe zakończyły się remisem. Poszliśmy do klasy, w której otrzymaliśmy nagrodę / worek słodyczy/ z wspaniałą rywalizację i grę fair play. Po krótkim odpoczynku p. Dobromiła Siewkowska zaprosiła nas na plac przed ,,orlikiem”. Tam podzieliła nas na 4 zespoły i wręczyła wiaderka z kolorowymi kredami. Plac szybko rozpromienił się barwnymi rysunkami. Każdy miał swój pomysł i wkład do obrazka i wszystkie zespoły wykonały zadanie wzorowo.
Ale na tym się nie skończyło……
Następnie wychowawczyni poprosiła przedstawicieli 4 zespołów o wylosowanie karteczek. Były bardzo dziwne. Podano na nich kolor i jakieś dziwne znaki. Nauczycielka wyjaśniła, że jest to alfabet Morsa. Naszym zadaniem było poszukać na placu kopert w kolorze drużyny, a następnie rozszyfrować ukrytą wiadomość. Wszystkie grupy ruszyły na poszukiwania. Wiadomości były ukryte w różnych dziwnych miejscach. Po znalezieniu kopert zabraliśmy się za łamanie szyfru. Hasło doprowadziło nas do naszej sali lekcyjnej, w której czekały na nas napoje i po chwili dojechała pizza.
Z uśmiechem na twarzy i pełni pozytywnych wrażeń rozeszliśmy się do domów.
To był fajny dzień……